Logo
Język Polski Język Niemiecki

Menu Główne

Newsletter

Aktualności

Klub Zdrowej Energii VICTORIA

Dodano: 26.09.2010 17:55:24

Podsumowanie sezonu działalności i aktywności Klubu - Niedziela 3 Październik 2010 - Zimne Wody

więcej >>

Integracyjne spotkanie Rodziców i Dzieci klasy I A Szkoły Podstawowej z Dusznik Zdrój

Dodano: 26.09.2010 17:33:22

Kiedy: sobota, 9 październik 2010, Gdzie : Schronisko Zimne Wody.
Wspólne spotkanie rodziców, opiekunów, kadry nauczycielskiej i dzieci w plenerze jest formą na wytworzenie dobrej...

więcej >>

Ognisko małych wrotkarzy UKS " ORLICA" Duszniki Zdrój w Zimnych Wodach

Dodano: 27.08.2010 12:55:02

W niedzielę 29 sierpnia 2010 odbędzie się spotkanie młodych wrotkarzy w Zimnych Wodach.Towarzyszyć im będą opiekunowie i kadra trenerów.

więcej >>


Wszystkie newsy
Prasówka

Dodano: 05.07.2010 14:32

Dodano: 02.04.2010 9:26

Zimne Wody - żydowski epizod

Dodano: 30.03.2010 12:17 Autor - Tomasz Rzeczycki

W północnej części Gór Orlickich, tuż przy granicy z Republiką Czeską, znajdu­je się wieś Zimne Wody, a właściwie to, co z niej zostało. Dawne pola uprawne za­rastają samosiejki drzew, wśród których co­raz bardziej nikną resztki ruin opuszczo­nych domostw.

Trzeba przyznać, że w czasach, gdy Śląsk należał do Niemiec, Zimne Wody tak­że pozostawały na uboczu cywilizacji. Niemcy nigdy nie doprowadzili tutaj linii kolejowej czy elektryczności, a do wsi pro­wadzi jedna wąska, nigdy nieasfaltowana droga. Po drugiej wojnie światowej niewiele się zmieniło - najbliższa stacja kolejowa, sklepy i urząd znajdowały się kilka kilome­trów poniżej, w Lewinie.
Takie miejscowości rzadko trafiają na łamy gazet, Zimnym Wodom zdarzyło się to chyba raz, kiedy patrol Wojsk Ochrony Pogranicza zatrzymał grupę Żydów przy próbie ucieczki do Czechosłowacji. W la­tach powojennych Żydzi uciekali nielegal­nie z Polski głównie w rejonie Kudowy-Zdroju. Tam było najwięcej zatrzymań. Jednak największą w 1947 r. próbę ucieczki Żydów udaremniono właśnie w Zimnych Wodach.
Stanisław Kochanek i Stanisław Desperak, żołnierze patrolu wysłanego ze straż­nicy WOP nr 240, o godzinie pierwszej w nocy 26 grudnia 1 947 r. 1 km od granicy w rejonie wsi Zimne Wody wykryli ?naruszycieli granicy" - jak ich wtedy określano. Żołnierze, ujrzawszy podejrzanych osobni­ków, wezwali ich do zatrzymania, ci zaś nie posłuchali - wręcz przeciwnie, rzucili się do ucieczki do najbliższego lasu. Wów­czas patrol oddał kilka strzałów z pepeszy, zużywając 30 sztuk amunicji. To poskut­kowało - całą grupę zatrzymano w lesie. Podczas doprowadzania na strażnicę Ży­dzi próbowali żołnierzy przekupić, wręcza­jąc im 5 zegarków ręcznych i oferując wpła­tę 1 50 tysięcy złotych, byleby tylko ich wy­puścili. Żołnierze łapówki nie przyjęli, do­nosząc o korupcyjnej propozycji zwierzch­nikom w strażnicy WOP.
Zatrzymanymi przestępcami graniczny­mi byli: Berek Rusiński, Izaak Poznański,
Samon Tresler, Borys Jedwabnik, Zygfryd Bergiel, Sonia Bergiel, Morka Hirsch, Berko Silgerberg, Heiske Lejthman, Mordka Tulkopf, Jerud Jumek, Mordka Scher, Józef Fajgel, Berko Naparstek, Juda Rusiecki, Iza Szee, Henok Kisten oraz Rafael Hartman. Wszyscy oni mieszkali w Dzierżoniowie, czyli największym wówczas żydowskim mieście w Sudetach. Żołnierze stwierdzili, że zatrzymani Żydzi prawdopodobnie przy­jechali samochodem do Dusznik-Zdroju, skąd udali się w kierunku Zimnych Wód. Czechosłowacja miała być tylko etapem w podróży do Palestyny. Nic w tym dziw­nego, spora część Żydów mieszkających w Polsce chciała tam wyjechać. Władze polskie po 1946 r. nie sprzyjały jednak temu exodusowi, jako że potrzebowały siły ro­boczej do powojennej odbudowy kraju. W raportach WOP z 1948 r. nie znajdzie­my już tak wielu przypadków prób uciecz­ki Żydów przez zieloną granicę.
- Proszę pamiętać, że rok 1947 to po­nowny wzrost nastrojów antysemickich, szczególnie widocznych podczas wyborów
- stwierdza Dariusz Walerjański, historyk z ZKWK ?Guido", współpracownik Żydow­skiego Instytutu Historycznego. - Żydzi boją się polskiej prawicy!!! Wielu wciąż widzi w Żydach komunistów, którzy zagrażają polskiemu narodowi. To była skomplikowa­na powojenna rzeczywistość w Polsce, na to nakładała się postępująca stalinizacja i nękanie Żydów. To także czas, kiedy wie­lu Żydów syjonistów, np. partia Ichud, ma­rzy o powstaniu państwa Izrael, więc w Bol­kowie na Dolnym Śląsku tworzą specjalny obóz szkoleniowy pod egidą Hagany, gdzie ćwiczą Żydzi, którzy jako żołnierze chcą jechać do Palestyny, aby walczyć o powsta­nie nowego państwa. To wszystko za cichą aprobatą ówczesnych władz państwowych. Oczywiście, Żydzi uciekali nie tylko do Pa­lestyny z nadzieją na powstanie Izraela, ale uciekali do Niemiec, do amerykańskich żydowskich obozów. Wierzyli, że tam jest lepiej niż tu w Polsce. Wielu uciekało z po­budek psychologicznych! Nie umieli żyć w kraju, w którym dokonała się taka strasz­na i niewyobrażalna zbrodnia, gdzie całe rodziny zostały zgładzone. Dla wielu Ży­dów to był kraj wielkiego koszmaru, który codziennie im się przypomniał. Nie czuli się tu bezpiecznie, szczególnie po wyda­rzeniach kieleckich. Warto także pamiętać, że połowa Żydów przebywających w Pol­sce po 1945 r., mieszkała na Ziemiach Od­zyskanych. Na przykład w 1947 r. w kopal­niach na Dolnym Śląsku zatrudnionych było ponad 800 Żydów. W sumie w różnych państwowych zakładach pracy, spółdziel­niach, rolnictwie itd. w styczniu 1947 r. pra­cowało 14 445 Żydów.
Niedługo potem tego typu eskapady z Dzierżoniowa do strefy nadgranicznej przestały być możliwe, gdy jesienią 1 949 r. drastycznie zaostrzono przepisy graniczne i rygorystycznie zaczęto ich przestrzegać.
A Zimne Wody szybko się wyludniły. Próby aktywizacji tej wioski były nieuda­ne. W 1950 r. zorganizowano tu pierwszy w Sudetach spółdzielczy wypas owiec, 400 owieczek doglądali baca i kilku juha­sów. Wypasy te trwały zaledwie kilka na­stępnych lat. W maju 1 962 r. Zimne Wody wzmiankowano już jako byłą wieś, w któ­rej spółdzielnia usługowo-wypasowa, zor­ganizowana przez kilka kółek rolniczych z powiatu kłodzkiego, utrzymywała szopy dla juhasów.
Potem i to przestało się opłacać. Gdy zabrakło owiec, pola na zboczach górskich zaczęły zarastać chaszcze i drzewka. Gdy­by PTTK nie poprowadziło przez Zimne Wody szlaku, turyści by tu prawie w ogó­le nie zaglądali. Opuszczone chałupy nisz­czały, były też dewastowane przez okre­sowo korzystających z nich robotników. Jedną z takich ruder, przedwojenną szko­łę, kupił w 1991 r. Maciej Hawrylak. Bu­dynek został wyremontowany, dotąd nie ma tu kanalizacji (jak zresztą i w pozosta­łych wsiach gminy), prądu elektrycznego, jest za to woda i przyjemne ciepło z pie­ca. Nadal jednak miejscowości nie przy­sługuje status wsi.

Tekst i zdjęcia Tomasz Rzeczycki